prowadzenie działalności gospodarczej Warszawa

Widzisz wiadomości wyszukane dla słów: prowadzenie działalności gospodarczej Warszawa





Temat: Piwnik zdymisjonowana, jej następcą Kurczuk
Oto życiorys Kuczuka
ŻYCIORYS
Grzegorz Kurczuk, poseł na Sejm RP.

Urodzony 20.IX.1949 r. w Warszawie.
Żonaty, żona Grażyna nauczycielka biologii w IX Liceum Ogólnokształcącym.
Dzieci: Anna - studentka prawa UMCS, Agnieszka uczennica liceum.
Wykształcenie wyższe prawnicze (Uniwersytet Marii Curie - Skłodowskiej, 1971
r.).
Studia doktoranckie odbył w Związku Radzieckim (1984 r.).
Kariera zawodowa:
Radca prawny, działacz młodzieżowy (Zrzeszenie Studentów Polskich, Związek
Socjalistycznej Młodzieży Polskiej) i partyjny (w Polskiej Zjednoczonej Partii
Robotniczej w l. 1969 - 1990), pracownik sądownictwa, administracji państwowej.
Prowadził własną działalność gospodarczą (1990 - 1991).
Sekretarz Wojewódzkiego Komitetu Wykonawczego Socjaldemokracji Rzeczypospolitej
Polskiej.
W latach 1993 - 1997 Senator RP z województwa lubelskiego; Wicemarszałek tejże
Izby, przewodniczący senackiej Komisji Regulaminowej i Spraw Senatorskich,
członek Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego oraz członek Krajowej
Rady Sądownictwa.
Od 1997 r. poseł na Sejm RP, wiceprzewodniczący Komisji Sprawiedliwości i Praw
Człowieka, od 1998 r. przewodniczący Lubelskiej Rady Wojewódzkiej
Socjaldemokracji RP, od 1999 r. Lubelskiej Rady Wojewódzkiej Sojuszu Lewicy
Demokratycznej, członek Zarządu Krajowego SLD.
Poglądy polityczne: lewicowe. Identyfikował się z Ruchem 8 lipca, grupą
postępowych działaczy PZPR (1989-1990), członek współzałożyciel SdRP (1990),
SLD (1999);
organizował struktury tej partii w "dużym" województwie lubelskim.
Dewiza życiowa: "Arcydziełem jest żyć dorzecznie".
Hobby: polityka, historia. Wolny czas spędza w kontakcie z przyrodą, na
lekturze, uwielbia gotować (jego bigos wg obiegowej opinii jest arcydziełem
sztuki kulinarnej).



Temat: Historia Zydow Polskich !
Nie przypuszczalem ,ze jestes az tak glupia.
To wlasnie Zydzi brali czynny udzial w przygotowaniach do powstania styczniowego
i to wlasnie zlapanie i tortury na jednym z nich przyspieszylo jego wyboch,
niestety przed zakonczeniem przygotowan.Ciekawe jest tez nazwiska tego
Traugutta, moze jest one czysto polskie, w was wszystko jest mozliwe.
jak mozna nazwac przywilejiami ustawe carska, ktora zabraniala Zydom zyc po
wsiach i zmuszala ich do miast sie przeprowadzic, aby na nimi miec lepsza kontrol.
Twoim wkladem wspaniale sie osmieszylec...dziekujemy ci za to , mozesz spokojnie
do grupy tego z telus sie dolaczyc.

A to ze Chmielnicki wedlug ciebie byl POLSKIM SZLACHCICEM bardzo dobrze o
pewnych polskich szlachcicach, ich stosunku do Polski swiadczy.( tak samo jak
teraz doskonale swiadczy wasza proarabska milosc do Arabskich mordercow-
mieliscie juz wczesniejszych poprzednikow przed Targowica-gratuluje, tak dalej)
Powstanie Chmielnickiego bylo za Tureckie pieniadze przeprowadzone ( wszystka
ciezka bron i amunicje dostarczyli Turcuy i mialo na cel zniszczenie podstaw
gospodarczych w tej czesci Rzeczypospolitej ( wymordowanie wlascicieli ziemskich
i tych ,ktorzy w prowadzeniu dzialalnosci ekonomicznej im pomagali) i
przygotowac najazd Turecki, do ktorego pozniej doszlo.

Bardzo chetnie tez dodam, ze w roku 1791 Zydzi stanowili 20 % mieszkancow
Warszawy i w czasie rzezi na Pradze wsrod okolo 20 tys przez Rosjan zabitych
bylo okolo 4 tys Zydow.

Dodam tez z radoscia ,ze Zydowski odpowiednik Oswiecenia wlasnie na terenach
Rzeczypospolitej mial miejsce i nazywolo sie Haskalà.

Dziwne jest tez , ze krolowie ktorzy popierali Zydow ( Kazìmierz w Polsce i
Fredrik na Prusach) przesli do historii pod przydomkiem Wielki.





Temat: Dlaczgo nie będzie autbusów przez Józefosław?
Ten miły urzędnik, który użył tego porównania doprowadził mnie do spazmów... Nie
trzeba być sportowcem, nie trzeba dużej wiedzy o świecie żeby odróżnić
windsurfing, od surfingu... Windsurfer łapie wiatr, nie fale... Troszku
straszno, troszku śmiszno.
To raz...

A dwa, już na poważnie - jeśli takie rozmowy są prowadzone, jeśli perspektywa
takiego połączenia jest realna i nie jest tylko mglistą obietnicą, to ja
chciałbym poznać szczegóły. Robienie z tego najbardziej strzeżonej tajemnicy
zniechęca mnie tylko do urzędników UG, ale do pana Zalewskiego i jego zastępców
również. Z każdym takim oświadczeniem ufam im co raz mniej. A naszym Lokalnym
Politykom, którzy chcą być Wielkimi Politykami nie ufam wcale.

A wiesz czemu ta uchwała byłaby pożyteczna? Ponieważ urzędnicy musieliby się
zacząć tłumaczyć z tych magicznych i tajemniczych negocjacji z Warszawą. Póki co
ani osoby prywatne, ani Stowarzyszenie nie może uzyskać jakiejkolwiek wiedzy na
temat tego co i jak jest planowane. A przepraszam bardzo, komunikacja publiczna
to nie tylko ważny aspekt decydujący o jakości naszego życia, ale także mający
wpływ na wartość naszych nieruchomości.

Z resztą nie ma powodu się tłumaczyć... Wiem, że wielu urzędników gminy
wybuchnie teraz przy monitorach śmiechem, ale Konstytucja tego państwa daje nam
prawo do wiedzy na temat tych negocjacji.

Art. 61.

1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy
publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również
uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i
zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w
jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym
lub majątkiem Skarbu Państwa.

2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp
na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z
powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.

3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze
względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów
gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego
interesu gospodarczego państwa.




Temat: Nowy wiceprezydent - partyjniactwo górą!
Nowy wiceprezydent - partyjniactwo górą!
Jest wątek nowego wojewody, a jakoś wszyscy zapomnieli ze z naszej
perspektywy ważniejszy od niego będzie wybór nowego wiceprezydenta.
Wygląda na to, że interesy partyjne nadal górą! Jak podaje GK (artykuł
poniżej) nowym prezydentem ma zostać jakiś pan Buwelski - konia z rzędem
temu, kto kiedyś o nim słyszał! W skrócie powiem tylko, że jest to radny
miejski w Stargardzie. To tak jakby stanowisko wojewody obsadzić politykiem z
Krakowa albo na prezydenta RP wybrać kandydata z Ameryki Południowej (bez
skojarzeń proszę)... Czy w ponad 100 tysięcznym mieście nie jest możliwe
znalezienie innego kadydata, któremu nie obce będą problemy miasta i który
znany będzie mieszkańcom ze swojej działalności na rzecz miasta. Chciałbym
zapytać się tego Pana co wie o Koszalinie i jakie będą priorytety jego
urzędowania.
Boże dzięki Ci za to, że nie poszedłem na wybory!

Artykuł z Głosu Koszalińskiego

Wszystko wskazuje na to, że nowym wiceprezydentem Koszalina na miejsce
odchodzącego do Sejmu Stanisława Gawłowskiego, będzie Aleksander Buwelski (na
zdjęciu). A. Buwelski jest prezesem koszalińskiej spółki EMKA. Ostateczna
decyzja zapadnie w ciągu tygodnia.
Kandydat na wiceprezydenta ma 31 lat. Jest ze Stargardu Szczecińskiego. Na
Uniwersytecie Szczecińskim ukończył prawo. Potem pracował w Urzędzie Kontroli
Skarbowej w Szczecinie. Ponad rok był dyrektorem zespołu organizacyjnego w
Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie. Od 2002 roku
prowadzi też własną działalność - pośrednictwo kredytowe, leasingowe i
doradztwo gospodarcze. Zasiada też w Radzie Miejskiej w Stargardzie, w którym
jest szefem Platformy Obywatelskiej.
W kwietniu 2003 roku został wiceprezesem EMKI, a w grudniu 2003 - prezesem.
Ma za sobą studia podyplomowe z rachunkowości, oraz bankowości i finansów.
Zna dobrze język niemiecki i angielski. Jest żonaty, ma 3-letniego syna.



Temat: Cały artykuł z ŻW o SEACIE

> Nie chcemy odnosić się do pozostałych kłamstw zawartych w
> artykułach, pragniemy jednak z całą stanowczością stwierdzić, że
> konflikt pomiędzy dealerami samochodów Seat a importerem tej marki
> w Polsce nie ma miejsca, jak sugeruje tytuł artykułu "Dealerzy
> przeciw Seatowi".

CIEKAWE...CZYLI NIC NIE BYŁO, 70% DEALEROW NIE ZBANKRUTOWAŁO...

> Oczekujemy, że firma Iberia Motor Company S.A. podejmie wszelkie
> możliwe działania w celu ochrony dobrego imienia marki Seat, jej
> dealerów oraz interesów naszych Klientów.

OCZEKUJCIE...ŻE EWENTALNE ODSZKODOWANIE ODBIERZE A WAS JESZCZE OBARCZY
KOSZTAMI "WALKI O DOBRE IMIĘ SEATA W POLSCE" :))

> Oświadczenie Pani Elżbiety König
>
> OŚWIADCZENIE
>
> Ja niżej podpisana Elżbieta König stanowczo protestuję przeciwko
> dziennikarskim insynuacjom jakoby śmierć Mojego Męża miała
> jakikolwiek związek z prowadzoną przez niego działalnością
> gospodarczą, a w szczególności - aby miała związek z działalnością
> firmy Iberia Motor Company SA w Warszawie.

FACET SIĘ ŹLE ODŻYWIAŁ... ;-)

; co z mojego punktu widzenia jest nie
> tylko nieprawdziwe, ale także nieetyczne, gdyż zarówno ze strony
> tej Firmy, jak i jej Prezesa uzyskałam w ostatnim, tak trudnym dla
> mnie okresie olbrzymią pomoc i wsparcie.

CIEKAWE CZY PRZYPADKIEM OSOBIŚCIE NIE STAWIŁ SIĘ U PANI KOENIG JAROSŁAW
KOŚCIUSZKO PREZES FIRMY OCHRONIARSKIEJ SECURITAS UŻYWAJĄC SZCZEGÓLNIE
PRZEKONUJĄCYCH ARGUMENTÓW KTÓRE OKAZAŁY SIĘ POMOCNE W NAPISANIU
OŚWIADCZENIA....NIE MA TO JAK "WSPARCIE"

nadal wierzę w tą historię bo czemu odszkodowania rząda się "tylko"
za "tabliczki" i przekręty z rocznikiem a nie o zniesławienie z tytułu
opisania nie mającego nigdy miejsca konfliktu na lini dealerzy kontra IMC



Temat: UWAGA ! GRUPA INICJATYWNA ODZF....................
JAK ZAŁOŻYĆ FUNDACJĘ?

Fundacja jest osobą prawną powołaną do prowadzenia działalności w określonym
zakresie w dziedzinie społeczno lub gospodarczo użytecznej, tj. między innymi
kulturze, oświacie i nauce, ochronie środowiska, ochronie zdrowia, opiece
społecznej itp., prowadzonej na zasadzie nie dochodowej. Środki na swoją
działalność fundacja czerpie z własnego majątku, ofiarności publicznej lub
działalności gospodarczej. Szczegółowe kwestie związane z fundacjami reguluje
ustawa z dnia 6 kwietnia 1984r. o fundacjach.

Fundację może założyć każda osoba fizyczna niezależnie od jej obywatelstwa i
miejsca zamieszkania bądź osoba prawna mająca siedzibę w Polsce lub za granicą.
Fundatorów może być kilku lub tylko jeden.

Aby założyć fundację należy spełnić następujące formalności:

Wszyscy fundatorzy muszą udać się do notariusza i podpisać akt notarialny o
powołaniu fundacji, który musi zawierać następujące informacje:

nazwę i siedzibę fundacji,
cel i zakres działania fundacji,
składniki majątkowe przeznaczone na fundusz założycielski (jeżeli fundacja
zamierza prowadzić działalność gospodarczą, jej fundusz założycielski powinien
być wyższy niż 1000 zł),
imiona i nazwiska oraz pozostałe dane osobowe fundatorów.
Akt notarialny sporządza notariusz. Wszystkie czynności notarialne związane z
powołaniem fundacji wykonywane są bezpłatnie.

Należy zorganizować formalne zebranie fundatorów, którzy w drodze głosowania
ustalą treść (wcześniej przygotowanego) statutu fundacji i nadadzą go nowo
powołanej fundacji, z zebrania tego należy sporządzić formalny protokół.

Należy złożyć niezbędne dokumenty do sądu rejestrowego w celu wpisania fundacji
do rejestru (rejestr fundacji prowadzi Sąd Rejonowy dla Miasta Stołecznego
Warszawy). Dokumentami tymi są:

wniosek o wpisanie do rejestru fundacji, który musi zawierać: nazwę, siedzibę i
cel działalności fundacji, datę jej ustanowienia, określenie właściwego
ministra jako organu nadzorującego fundację, skład zarządu i innych organów
fundacji oraz ich uprawnień, rodzaj i zakres prowadzonej przez fundację
działalności gospodarczej,
akt notarialny o ustanowieniu fundacji, statut fundacji,
sprawozdanie z powołania i wyboru członów organów fundacji.
W wypadku pozytywnego zakończenia postępowania, sąd dokonuje wpisu fundacji do
rejestru. Z tą chwilą fundacja nabywa osobowość prawną. W przypadku zastrzeżeń
sądu do przedstawionych dokumentów należy dokonać w nich koniecznych zmian.
Warto pamiętać o tym, że postępowanie rejestrowe zwykle trwa bardzo długo
(często nawet do 1 roku).

Opracowano na podstawie poradnika "Zielony Telefon" Tomasza Tatomira
z Towarzystwa Naukowego Prawa Ochrony Środowiska




Temat: "wybitni fachowcy" z SLD !!!
Rozbrat -jak SLD fachowo nie płaci podatku
Od ponad dziesięciu lat gmina nie może wyegzekwować od partii czynszu za
budynek przy Rozbrat
SLD sprzedaje sobie siedzibę

Dziesięć milionów i pięćdziesiąt tysięcy złotych jest gotowa zapłacić Rada
Krajowa SLD za budynek w Warszawie, w którym od lat ma siedzibę. Chce go kupić
od gminy, w której rządzi... SLD z PO.

Siedziba władz centralnych SLD przy ulicy Rozbrat na Powiślu w Warszawie to
kompleks trzech budynków i pawilonu o powierzchni 10,7 tys. mkw., na działce
3758 mkw. Lewica rezyduje tu od dziesiątków lat, wcześniej jako PZPR, potem
SdRP. Ale partia zajmuje tylko jedną trzecią powierzchni obiektów. Oprócz niej
mieszczą się tam hotel, restauracja, sklepiki i biura innych firm.

Od 1990 roku gmina, właściciel budynku, nie mogła wyegzekwować czynszu od
partii i pozostałych użytkowników. Budynkiem zarządza i zarabia na tym spółka
Servicus, utworzona przez liderów SdRP. Spółkę tę kilka lat temu likwidator
majątku PZPR sprzedał nikomu nieznanemu przedsiębiorcy z Poznania.

Kiedy w gminie (najpierw Śródmieście, potem na skutek zmiany ustawy
warszawskiej - Centrum) rządzili ludzie niezależni od lewicy, samorząd próbował
przejąć kontrolę nad swoją własnością. Zawsze jednak te działania przerywało
przyjście do władzy działaczy SdRP lub SLD.

Od trzech lat w Centrum sprawuje rządy koalicja SLD - PO (wcześniej SLD - UW).
Początkowo wicedyrektor dzielnicy Śródmieście, na terenie której leży Rozbrat,
Tadeusz Miętus (SLD), zaproponował Servicusowi porozumienie. Servicus miał
zapłacić 3,6 mln zł jako zadośćuczynienie za lata niepłacenia czynszu, a w
zamian miał stać się formalnym najemcą Rozbratu i wpłacać do kasy gminy 810
tys. zł rocznie czynszu. Początkowo Servicus przystał na to rozwiązanie, ale
potem nie wpłacił ani złotówki i po trzech latach sprawa wróciła do punktu
wyjścia.

W tej sytuacji władze Śródmieścia postanowiły sprzedać budynek i wydzierżawić
wieczyście grunt pod nim w drodze przetargu. Wystawiono majątek z lokatorami:
hotelem, restauracją, biurami, w tym biurami posłów SLD, oraz mieszkającym tam
byłym dozorcą budynku.

Wpłynęła tylko jedna oferta - Rady Krajowej SLD. Wczoraj otworzył ją w imieniu
komisji przetargowej Miętus. Budynek wyceniony był na 10 mln zł, SLD przebił tę
cenę o 50 tys. zł. Za grunt wyceniony na 9,6 mln zł zaoferował 9,8 mln zł. Do
oferty przetargowej dołączył też koncepcję modernizacji budynków (m.in. nowa
elewacja), której koszt oszacował na ponad 10 mln zł.

Jeśli oferta zostanie przyjęta, Sojusz przed podpisaniem aktu notarialnego
będzie musiał wpłacić gminie 10 mln 50 tys. zł plus 25 procent wartości gruntu,
czyli 2 mln 450 tys. zł. Razem 12,5 mln zł. Czy SLD ma takie pieniądze?

- W kieszeni całej sumy nie mamy - mówi sekretarz generalny SLD Marek Dyduch. -
Na część zaciągniemy kredyt.

A co z zaległym czynszem? Według dyrektora Miętusa władze krajowe Sojuszu
zadeklarowały ustnie uregulowanie tego rachunku. - U nas słowo droższe
pieniędzy - potwierdza Dyduch. - Zapłacimy wszystko.

W świetle ustawy o partiach politycznych partia nie może prowadzić działalności
gospodarczej. Co więc SLD zrobi z hotelem i restauracją? - Powołamy podmiot
gospodarczy, któremu wydzierżawimy tę część obiektu - deklaruje Dyduch. Jednak
według prof. Stanisława Gebethnera, eksperta od finansowania partii
politycznych, SLD nie może założyć podmiotu gospodarczego ani wydzierżawić
części swojego majątku. Może jedynie go sprzedać.

Tymczasem kandydat na prezydenta Warszawy poseł Antoni Macierewicz wniósł do
prokuratury doniesienie o niegospodarności władz gminy. Chodzi mu o 1,8 mln zł
czynszu niewyegzekwowanego od Servicusa. - Pan Macierewicz sam nie jest w
porządku - komentuje Miętus. - Zalega gminie z zapłatą za lokal wynajmowany na
biuro poselskie 5 tys. zł plus 600 zł odsetek. To się kwalifikuje do
wypowiedzenia mu umowy.

Decyzja o sprzedaży Rozbratu zapadnie w najbliższych dniach.




Temat: jak ściągnąć do Bydzi inwestorów?
Gość portalu: adek napisał(a):

>
> Tak zgadza się . Ale może wiesz dlaczego wciąż powstają nowe ????
> Wiem , że niektóre są zamiejsowymi oddziałami już istniejących stref , ale w
> przypadku Ożarowa mówi się chyba o całkiem nowej strefie . Chyba , że się mylę.

Nie powstają nowe. Ożarów to trick prawny - powiększenie obecnej strefy (chyba Starachowickiej). Nowe
strefy nie powstają, więc UE nie ma się czego czepiać. Coś w tym stylu. Oti ma pod jednym względem
rację. Inwestorzy nie przyjdądopóki nie zmieni się ogólna sytuacja prawno-polityczna na szczeblu
krajowym. Ale mi tu chodzi o to aby niezależnie od sytuacji ogólnopolskiej ściągać do Bydgoszczy
inwestorów skuteczniej niż inne miasta. Nawet w przypadku totalnego zastoju znajdą się zawsze firmy
(choć bardzo nieliczne) chcące wykorzystać właśnie ten zastój do wejścia na rynek. I dobrze by było
abyśmy nauczyli sięprzyciągać realtywnie więcej firm do Bydzi niż do innych miast.
>
> >
> > > Ten pomysł Ispana wydaje mi się akurat nierealny:
> > >
> > > " sprzedawać miejskie grunty za symboliczną złotówkę w zamian za obie
> tnicę
> >
> > > zatrudnienia min 20-40
> > > osób w ciągu 10 miesięcy od kupna działki (z wyjątkiem hipermarket
> ów)"
> > >
> > > To odrazu byłoby pole do oszustw i naciągnięć. Wystarczyłoby zatrudni
> ć
> > > pracowników , otworzyć śmieszną działalność i grunty za bezcen nasze
> !
> >
> > Ustosunkowujesz się do pierwszego postu czy do drugiego, w którym
> rozszerzyłem
> > trochę ten wątek?
> > pozdr
>
> Drugi też nie rozwiewa moich wątpliwości. Może to i dobry pomysł .
> Ale dlaczego w takim razie nie rozdać działek budowlanych mieszkańcom ?!.
> Nakręciliby koniunkturę budowlańcą .....
Problem z tym, że aby nakręcić koninkturę budowlaną ci mieszkańcy muszą mieć jakieśśrodki do
inwestowania (czy po prostu wydawania). A będą mieli ich malo dopóki nie polepszy się sytuacja na
lokalnym rynku pracy. W takiej sytuacji, którą opisujesz większość mieszkańców prawdopodobnie będzie
starała się sprzedać darowane działki w celu zdobycia śrdoków na konsumpcję (lub niewielki
procent na inwestycje) w efekcie nadpodaż działek zmniejszyłaby cenę rynkową tak bardzo, że
"uszczęśliwieni" mieszkańcy dostali by mniej pieniędzy z transakcji a najbardziej ucieszyliby się właśnie
spekulanci skupujący tanie działki i chomikujący je na lepsze czasy.

> No i jeszcze skąd wziąść na uzbrojenie . To wbrew pozorom nie są małe
> pieniądze , a jak wiesz p. Dombrowicz będzie tylko zapalał latarnie w ciemnych
> uliczkach i otwierał sale gimnastyczne , bo na więcej nie ma pieniędzy.
Już pisałem, że lepiej uzbroic kilkanaście działek niż np. budować parę chodników, ścieżek rowerowych,
czy basen. Uzbrajanie gruntów jest inwestycją procentującą dla budżetu miasta i jego mieszkańców o ile
oczywiście potrafi się ten atut wykorzystać.

> Może zacząć choćby od ulg podatkowych od gruntów i tp.
> "Moja" Firma też wyprowadzuiła się pod Bydgoszcz , m.in. ze względu na niższe
> podatki.

Podatki lokalne w Bydgoszczy są niższe niż w "potęgach gospodarczych" jak Gdańsk, Poznań,
Warszawa czy Wrocław. W dodatku koszty prowadzenia działalności gospodarczej w Bydgoszczy są wg
rankingów są jednymi z niższych (koszty siły roboczej, cena rynkowa gruntów, powierzchni magazynowych
i biurowych, podatki). A jednak mimo wszystko firmy do Bydgoszczy nie ciągną, co oznacza że mimo to
Bydzia nie jest miejscem konkurencyjnym do inwestowania. Niestety!!!




Temat: Jak sie mieszka w Łomiankach??? Help !!!
No tak, pewnie rzeczywiście zastosowałem pewien skrót myślowy. Chodziło mi nie
tyle o obiektywny rozumiany fizycznie brak miejsc, ale brak pomysłów, a przede
wszystkim chyba brak większych chęci włączania sie do życia lokalnego.
Generlnie nowi mieszkańcy zamykają się za wysokimi płotami i żyją raczej życiem
warszawskim lub życiem sąsiedzkim. Pewnie, że są jakieś niewielkie grupki
towarzyskie, które gdzieś tam razem grilują, jeżdżą na rowerach itp. Ale
niewiele ich obchodzą tzw ogólniejsze sprawy publiczne typu powiedzmy
(przepraszam, że tak z grubej rury) - sposób wydawania pieniędzy publicznych,
przegieg ulic, inwestycje. Zobacz, że np. w wyborach samorządowych kandydują
głównie tzw. starzy mieszkańcy. Pieniądze publiczne są ewidentnie w Łomiankach
trwonione, a podstawowe potrzeby miasta leżą. Nikogo to specjalnie nie
interesuje. Nie było moja intencją czynienie z tej biernosci komuś zarzutu.
Chhciałem raczej jedynie stwierdzić fakt. Pewnie ten brak integracji (który
jest faktem nawet wobec faktu istnienia w domu kultury sekcji literackiej)
wynika w dużym stopniu ze specyfiki Łomianek - faktycznie ani nie miasta (bo
nie ma miejskich atrybutów typu np. rynek), ani nie wsi (bo rolnictwo uprawiane
jest już tylko szczątkowo), ani nie przedmieścia Warszawy (bo jest własna
administracja i jednak jakieś amibicje samodzielności), miejsca o bardzo
dziwnej strukturze socjalnej i niezwykle zróżnicowanym "stażu zamieszkania" , w
dodatku rozdzielonego na dwie części ruchliwą szosą, a dodatkowo poszatkowanego
na odrębne osiedla. Nie sprzyja też poznawaniu się bardzo rozproszona zabudowa.
Jak się integrują ludzie w "normalnym" miasteczku? Zwyczajnie: większość osób
zna się jeszczed ze szkoły, z pracy, z tzw. trzepaka itp. Faceci spotykają się -
w zależności od zamiłowań i zasobności portfela - pod sklepem z piwem, w
restauracji, na brydżu/pokerze, na towarzyskich imprezch domowych itp. Kobiety
sptykają się na wywiadówkach, w kawiarniach, sklepie, bazarku, u fryzjera.
Młodzież chodzi na jakieś dyskoteki, na jakieś piwo, gdzsieś tam później całuje
się w ciemnych miejscach. Wszyscy (prawie) widują się w niedziele w kosciele.
Sporo osób jest spokrewnionych lub to znajomi znajomych, ten z tym kiedyś
pracował, tamten spotykał się z siostrą tego, ten był na weselu w rodzinie
tamtej, tamta była kochanką męża tamtej itd. W tych róznych kręgach,
zazębiających się, są wypracowywane poglądy na różne sprawy lokalne. W
Łomiankach większość tych mechanizmów nie działa lub działa marginalnie.
Najlepiej chyba się znają osoby, które prowadziły tu działalność gospodarczą
jeszcze "za komuny". Pozostali raczej żyją życiem, z którym do Łomianek się
sprowadzili. Wiedzą, kto mieszka za płotem, na przeciwko, może dwa domy dalej.
Poznają najbliższych sąsiadów raczej po samochodach niż po twarzach, czasem
wymieniają ukłony pod sklepem. Najczęściej są to wszystko kontakty bardzo
powierzchowne. Czasem są jakieś bliższe kontakty sąsiedzkie typu wspólne
wypicie piwa, grill. Ale sąsiednią ulicę przeciętny "nowy" mieszkaniec Łomianek
zna najczęściej ewentualnie (jeżeli w ogóle tam był) jedynie zewnetrznie ze
spacerów z psem. Czasem dochodzi do przedziwnych sytuacji - np. ludzie
współpracujący ze sobą zawodowo (na terenie Warszawy) nagle sie dogadują, że od
kilku lat widzą z okien dachy swoich domów w Łomiankach. Tak, mój poprzedni
post był faktycznie jakimś miauczeniem, bo to pewnie się musi jakoś utrząść, bo
musi minąć pokolenie i dzisiejsze dzieci "nowych" mieszkańców już będę
bardziej "u siebie". Piszę "pewnie", bo też wcale nie jestem o tym w 100%
przekonany.
Fokka, ja w ogóle nie zarzucalem władzom Łomianek, że to ich wina, iż nowi
mieszkańcy traktują łomianki jak sypialnię. Władze łomianek niewielki mogą mieć
na to wpływ. Ok, konkurs jednego wiersza jest bardzo potrzebny, ale to akurat
nie ma tu nic do rzeczy. Ja o władzach wspomniałem tylko przy okazji
charakterystyki miejsca - że Łomianki nie mają mądrych zarządców (to akurat
widać gołym okiem i czuć - np. z szamb koło wiekszości domów), co wydawało mi
się ważną informacją.



Temat: Pieniadze polskiego KK
Klechistan jeszcze raz!
Dzieki!

Nikt w RP nie dysponuje wiarygodnymi danymi na ten
temat, ani MF ani urzedy skarbowe. KK ukrywa je wbrew
art.22 ust.3 konkordatu.Wplywy polskiego KK mozna
oszacowac jedynie w przyblizeniu.
FiM przyjely do obliczen wylacznie do oplat
wzbogacajacych ksiezowskie kieszenie (np.ofiara za
chrzest,komunie, slub) i to w najnizszej mozliwej do
przyjecia wysokosci.Oficjalnychinformacji na temat
liczby takich wplywow zarejestrowanych przez sam KK
mozna zaczerpnac na stronie www.ecclesia.org.pl.

Obliczenia na podst danych za rok 2001:
-pierwsze komunie 480 tys.dzieci
(ofiara,rozaniec,ksiazeczka do nabozenstwa) * 80 zl=
39 mln zl
-bierzmowanie:300 tys.osob * 70 zl (skladka na krzyz)=
21 mln zl
- sluby 161371 * 350 zl ( minimalny koszt
zapowiedzi+ofiara)= 56 mln zl
- pogrzeby: 364 tys* 2500 zl (miejsce na
cmentarzu,ofiara)= 900 mln zl
- koledy: ok. 100 mln zl (40 zl za kolede)
- swieta: oplatek, swieconka: ok.20 mln zl
- msze w roznych intencjach: ok. 50 mln zl
- sprawy rozpatrywane przez sady biskupie: ok.20 tys
spraw rocznie * 2 tys. zl od sprawy= 40 mln zl
- dochody z tacy:przy zalozeniu, ze do kosciola chodzi
regularnie tylko 58% Polakow uprawnionych do glosowania
wiec 17 mln osob i zostawia co tydzien na tacy po 2 zl
daje to tygodniowo ok 34 mln zl, a rocznie 1,8 mld zl

RAZEM DAJE TO OK; 3,5 mld zl W CIAGU ROKU !!!

Dofinansowanie KK przez panstwo - nie mniej niz 200
mln zl (dane trzymane w najwyzszej tajemnicy !!). Np.
w roku 2002 Fundusz koscielny otrzymal z budzetu 84,5
mln zl, dotacje dla KUL i PAT wyniosly - 92,5 mln zl,
duszpasterstwo wojskowe - 15 mln zl, renowacja
zabytkow sakralnych - 13,5 mln zl, finansowanie nauki
religii w szkolach - 500 mln zl, utrzymanie kapelanow
szpitalnych i kapelanow innych branz - 1,2 mld zl.
Co pare lat dochodza dotacje wizyt Papy.
Dane jak wyzej sa wiarygodne. Oparte sa na konkretnych
danych, wynikajacych z badan spolecznych. Nikt nie
jest w stanie natomiast pkreslic przychodow z
prowadzonej przez KK dzialalnosci gospodarczej
(bezpodatkowej w ramach tzw. "celow duszpasterskich"
lub sporadycznie oblozonej symbolicznym ^podatkiem
zryczaltowanym) czy chocby bezclowego i bezpodatkowego
importu.
Zaden z dyrektorow holdingu KK nie przyzna, ze
robienie pieniedzy jest celem nadrzednym.
KK jest najwiekszym inwestorem na rynku budowlanym
(setki plebani i kosciolow, bazyliki: Lichen, Krakow,
Warszawa), warszawski biurowiec Roma Center.
Prowadzi Towarzystwo Emerytalne Arka Invesco, siec kas
pozyczkowych SKOK, wydawnictwa ksiazkowe i prasowe
(przynajmniej setka tytulow), stacje radiowe i
telewizyjne, wytwornie dewocjonaliow, udzialy w
spolkach gieldowych (w ramach walki z alkoholizmem
takze w browarach Okocim). Spore kwoty uzyskuja
proboszczowie za wynajem sal i budynkow oraz z
prowadzonych hoteli (np.Wit Stwosz w Krakowie), czy z
biur podrozy, zajmujacych sie nie tylko pielgrzymkami
i nie tylko do miejsc swietych).

Nieoficjalnie mowi sie, ze dochody watykanskiego
imperium w RP z dzialalnosci gospodarczej
wynosza ok. 4 - 7 mld zl rocznie. Nikt nie ma odwagi
podac publicznie konkretnych informacji.
W wielu przypadkach, jak wiadomo przychod KKobciazony
jest minimalnymi kosztami uzyskania. Wszyscy wiedza,
ze ksieza i cale parafie korzystaja bardzo czesto z
darmowego miejskiego pradu, wody, c.o. itp.

Lacznie z rzeka przychodow z kieszeni wiernych dochody
polskiego KK szacuje sie na ok. 8 - 10 mld zl
rocznie !! Jest to 3 razy wiecej niz planowany na 2003
rok budzet Ministerstwa Zdrowia (bez NFZ), dwa razy
wiecej niz budzet policji i 70% wydatkow ^panstwa na
pomoc spoleczna.
10 mld zl wchlonietych przez Krk pozwoliloby zatrudnic
pol miliona ludzi na rok i wyplacac im miesiecznie po
1700 zl lub wyplacac np.zasilki dla 1,5 ml
bezrobotnych !
W rankingu najwiekszych polskich przedsiebiorstw KK z
latwoscia ulokowalby sie w pierwszej dziesiatce,
jezeli chodzi o obroty. Ze wzgledu na wartosc czystego
zysku nie mialby zadnej konkurenji. Same
nieopodatkowane wplywy z tacy sa np. pieciokrotnie
wyzsze niz wynosi zysk netto zajmujacego 1 sze miejsce
na liscie liderow PKN Orlen (380 mln). Na taki (1,8
mld zl ) efekt ekonomiczny pracowaély w ubieglym roku
trzy najbardziej rentowne przedsiebiorstwa III RP (TP
SA, Polkomtel SA, EuRoPol Gaz SA).
Nie same pieniadze stanowia jednak o potedze.
Wlasnoscia filii Warykanhu jest 162 tys. ha gruntow
(wiecej niz przed wojna !), o tysiacach nieruchomosci
nie wspominajac.
Koscielni hierarchowie nie musza szukac raju w niebie.
Raj juz maja w III RP.




Temat: Jakie ma dochody polski Krk - temat tabu
Jakie ma dochody polski Krk - temat tabu
Nikt w RP nie dysponuje wiarygodnymi danymi na ten
temat, ani MF ani urzedy skarbowe. KK ukrywa je wbrew
art.22 ust.3 konkordatu.Wplywy polskiego KK mozna
oszacowac jedynie w przyblizeniu.
FiM przyjely do obliczen wylacznie do oplat
wzbogacajacych ksiezowskie kieszenie (np.ofiara za
chrzest,komunie, slub) i to w najnizszej mozliwej do
przyjecia wysokosci.Oficjalnychinformacji na temat
liczby takich wplywow zarejestrowanych przez sam KK
mozna zaczerpnac na stronie www.ecclesia.org.pl.

Obliczenia na podst danych za rok 2001:
-pierwsze komunie 480 tys.dzieci
(ofiara,rozaniec,ksiazeczka do nabozenstwa) * 80 zl=
39 mln zl
-bierzmowanie:300 tys.osob * 70 zl (skladka na krzyz)=
21 mln zl
- sluby 161371 * 350 zl ( minimalny koszt
zapowiedzi+ofiara)= 56 mln zl
- pogrzeby: 364 tys* 2500 zl (miejsce na
cmentarzu,ofiara)= 900 mln zl
- koledy: ok. 100 mln zl (40 zl za kolede)
- swieta: oplatek, swieconka: ok.20 mln zl
- msze w roznych intencjach: ok. 50 mln zl
- sprawy rozpatrywane przez sady biskupie: ok.20 tys
spraw rocznie * 2 tys. zl od sprawy= 40 mln zl
- dochody z tacy:przy zalozeniu, ze do kosciola chodzi
regularnie tylko 58% Polakow uprawnionych do glosowania
wiec 17 mln osob i zostawia co tydzien na tacy po 2 zl
daje to tygodniowo ok 34 mln zl, a rocznie 1,8 mld zl

RAZEM DAJE TO OK; 3,5 mld zl W CIAGU ROKU !!!

Dofinansowanie KK przez panstwo - nie mniej niz 200
mln zl (dane trzymane w najwyzszej tajemnicy !!). Np.
w roku 2002 Fundusz koscielny otrzymal z budzetu 84,5
mln zl, dotacje dla KUL i PAT wyniosly - 92,5 mln zl,
duszpasterstwo wojskowe - 15 mln zl, renowacja
zabytkow sakralnych - 13,5 mln zl, finansowanie nauki
religii w szkolach - 500 mln zl, utrzymanie kapelanow
szpitalnych i kapelanow innych branz - 1,2 mld zl.
Co pare lat dochodza dotacje wizyt Papy.
Dane jak wyzej sa wiarygodne. Oparte sa na konkretnych
danych, wynikajacych z badan spolecznych. Nikt nie
jest w stanie natomiast pkreslic przychodow z
prowadzonej przez KK dzialalnosci gospodarczej
(bezpodatkowej w ramach tzw. "celow duszpasterskich"
lub sporadycznie oblozonej symbolicznym ^podatkiem
zryczaltowanym) czy chocby bezclowego i bezpodatkowego
importu.
Zaden z dyrektorow holdingu KK nie przyzna, ze
robienie pieniedzy jest celem nadrzednym.
KK jest najwiekszym inwestorem na rynku budowlanym
(setki plebani i kosciolow, bazyliki: Lichen, Krakow,
Warszawa), warszawski biurowiec Roma Center.
Prowadzi Towarzystwo Emerytalne Arka Invesco, siec kas
pozyczkowych SKOK, wydawnictwa ksiazkowe i prasowe
(przynajmniej setka tytulow), stacje radiowe i
telewizyjne, wytwornie dewocjonaliow, udzialy w
spolkach gieldowych (w ramach walki z alkoholizmem
takze w browarach Okocim). Spore kwoty uzyskuja
proboszczowie za wynajem sal i budynkow oraz z
prowadzonych hoteli (np.Wit Stwosz w Krakowie), czy z
biur podrozy, zajmujacych sie nie tylko pielgrzymkami
i nie tylko do miejsc swietych).

Nieoficjalnie mowi sie, ze dochody watykanskiego
imperium w RP z dzialalnosci gospodarczej
wynosza ok. 4 - 7 mld zl rocznie. Nikt nie ma odwagi
podac publicznie konkretnych informacji.
W wielu przypadkach, jak wiadomo przychod KKobciazony
jest minimalnymi kosztami uzyskania. Wszyscy wiedza,
ze ksieza i cale parafie korzystaja bardzo czesto z
darmowego miejskiego pradu, wody, c.o. itp.

Lacznie z rzeka przychodow z kieszeni wiernych dochody
polskiego KK szacuje sie na ok. 8 - 10 mld zl
rocznie !! Jest to 3 razy wiecej niz planowany na 2003
rok budzet Ministerstwa Zdrowia (bez NFZ), dwa razy
wiecej niz budzet policji i 70% wydatkow ^panstwa na
pomoc spoleczna.
10 mld zl wchlonietych przez Krk pozwoliloby zatrudnic
pol miliona ludzi na rok i wyplacac im miesiecznie po
1700 zl lub wyplacac np.zasilki dla 1,5 ml
bezrobotnych !
W rankingu najwiekszych polskich przedsiebiorstw KK z
latwoscia ulokowalby sie w pierwszej dziesiatce,
jezeli chodzi o obroty. Ze wzgledu na wartosc czystego
zysku nie mialby zadnej konkurenji. Same
nieopodatkowane wplywy z tacy sa np. pieciokrotnie
wyzsze niz wynosi zysk netto zajmujacego 1 sze miejsce
na liscie liderow PKN Orlen (380 mln). Na taki (1,8
mld zl ) efekt ekonomiczny pracowaély w ubieglym roku
trzy najbardziej rentowne przedsiebiorstwa III RP (TP
SA, Polkomtel SA, EuRoPol Gaz SA).
Nie same pieniadze stanowia jednak o potedze.
Wlasnoscia filii Warykanhu jest 162 tys. ha gruntow
(wiecej niz przed wojna !), o tysiacach nieruchomosci
nie wspominajac.
Koscielni hierarchowie nie musza szukac raju w niebie.
Raj juz maja w III RP.




Temat: Pieniadze polskiego KK
Pieniadze polskiego KK
Nikt w RP nie dysponuje wiarygodnymi danymi na ten
temat, ani MF ani urzedy skarbowe. KK ukrywa je wbrew
art.22 ust.3 konkordatu.Wplywy polskiego KK mozna
oszacowac jedynie w przyblizeniu.
FiM przyjely do obliczen wylacznie do oplat
wzbogacajacych ksiezowskie kieszenie (np.ofiara za
chrzest,komunie, slub) i to w najnizszej mozliwej do
przyjecia wysokosci.Oficjalnychinformacji na temat
liczby takich wplywow zarejestrowanych przez sam KK
mozna zaczerpnac na stronie www.ecclesia.org.pl.

Obliczenia na podst danych za rok 2001:
-pierwsze komunie 480 tys.dzieci
(ofiara,rozaniec,ksiazeczka do nabozenstwa) * 80 zl=
39 mln zl
-bierzmowanie:300 tys.osob * 70 zl (skladka na krzyz)=
21 mln zl
- sluby 161371 * 350 zl ( minimalny koszt
zapowiedzi+ofiara)= 56 mln zl
- pogrzeby: 364 tys* 2500 zl (miejsce na
cmentarzu,ofiara)= 900 mln zl
- koledy: ok. 100 mln zl (40 zl za kolede)
- swieta: oplatek, swieconka: ok.20 mln zl
- msze w roznych intencjach: ok. 50 mln zl
- sprawy rozpatrywane przez sady biskupie: ok.20 tys
spraw rocznie * 2 tys. zl od sprawy= 40 mln zl
- dochody z tacy:przy zalozeniu, ze do kosciola chodzi
regularnie tylko 58% Polakow uprawnionych do glosowania
wiec 17 mln osob i zostawia co tydzien na tacy po 2 zl
daje to tygodniowo ok 34 mln zl, a rocznie 1,8 mld zl

RAZEM DAJE TO OK; 3,5 mld zl W CIAGU ROKU !!!

Dofinansowanie KK przez panstwo - nie mniej niz 200
mln zl (dane trzymane w najwyzszej tajemnicy !!). Np.
w roku 2002 Fundusz koscielny otrzymal z budzetu 84,5
mln zl, dotacje dla KUL i PAT wyniosly - 92,5 mln zl,
duszpasterstwo wojskowe - 15 mln zl, renowacja
zabytkow sakralnych - 13,5 mln zl, finansowanie nauki
religii w szkolach - 500 mln zl, utrzymanie kapelanow
szpitalnych i kapelanow innych branz - 1,2 mld zl.
Co pare lat dochodza dotacje wizyt Papy.
Dane jak wyzej sa wiarygodne. Oparte sa na konkretnych
danych, wynikajacych z badan spolecznych. Nikt nie
jest w stanie natomiast pkreslic przychodow z
prowadzonej przez KK dzialalnosci gospodarczej
(bezpodatkowej w ramach tzw. "celow duszpasterskich"
lub sporadycznie oblozonej symbolicznym ^podatkiem
zryczaltowanym) czy chocby bezclowego i bezpodatkowego
importu.
Zaden z dyrektorow holdingu KK nie przyzna, ze
robienie pieniedzy jest celem nadrzednym.
KK jest najwiekszym inwestorem na rynku budowlanym
(setki plebani i kosciolow, bazyliki: Lichen, Krakow,
Warszawa), warszawski biurowiec Roma Center.
Prowadzi Towarzystwo Emerytalne Arka Invesco, siec kas
pozyczkowych SKOK, wydawnictwa ksiazkowe i prasowe
(przynajmniej setka tytulow), stacje radiowe i
telewizyjne, wytwornie dewocjonaliow, udzialy w
spolkach gieldowych (w ramach walki z alkoholizmem
takze w browarach Okocim). Spore kwoty uzyskuja
proboszczowie za wynajem sal i budynkow oraz z
prowadzonych hoteli (np.Wit Stwosz w Krakowie), czy z
biur podrozy, zajmujacych sie nie tylko pielgrzymkami
i nie tylko do miejsc swietych).

Nieoficjalnie mowi sie, ze dochody watykanskiego
imperium w RP z dzialalnosci gospodarczej
wynosza ok. 4 - 7 mld zl rocznie. Nikt nie ma odwagi
podac publicznie konkretnych informacji.
W wielu przypadkach, jak wiadomo przychod KKobciazony
jest minimalnymi kosztami uzyskania. Wszyscy wiedza,
ze ksieza i cale parafie korzystaja bardzo czesto z
darmowego miejskiego pradu, wody, c.o. itp.

Lacznie z rzeka przychodow z kieszeni wiernych dochody
polskiego KK szacuje sie na ok. 8 - 10 mld zl
rocznie !! Jest to 3 razy wiecej niz planowany na 2003
rok budzet Ministerstwa Zdrowia (bez NFZ), dwa razy
wiecej niz budzet policji i 70% wydatkow ^panstwa na
pomoc spoleczna.
10 mld zl wchlonietych przez Krk pozwoliloby zatrudnic
pol miliona ludzi na rok i wyplacac im miesiecznie po
1700 zl lub wyplacac np.zasilki dla 1,5 ml
bezrobotnych !
W rankingu najwiekszych polskich przedsiebiorstw KK z
latwoscia ulokowalby sie w pierwszej dziesiatce,
jezeli chodzi o obroty. Ze wzgledu na wartosc czystego
zysku nie mialby zadnej konkurenji. Same
nieopodatkowane wplywy z tacy sa np. pieciokrotnie
wyzsze niz wynosi zysk netto zajmujacego 1 sze miejsce
na liscie liderow PKN Orlen (380 mln). Na taki (1,8
mld zl ) efekt ekonomiczny pracowaély w ubieglym roku
trzy najbardziej rentowne przedsiebiorstwa III RP (TP
SA, Polkomtel SA, EuRoPol Gaz SA).
Nie same pieniadze stanowia jednak o potedze.
Wlasnoscia filii Warykanhu jest 162 tys. ha gruntow
(wiecej niz przed wojna !), o tysiacach nieruchomosci
nie wspominajac.
Koscielni hierarchowie nie musza szukac raju w niebie.
Raj juz maja w III RP.




Temat: Trwa akcja muzulmanow przeciw KK
Ty talibie z LPR,nie lubisz prawdy, wiadomo
Nikt w RP nie dysponuje wiarygodnymi danymi na ten
temat, ani MF ani urzedy skarbowe. KK ukrywa je wbrew
art.22 ust.3 konkordatu.Wplywy polskiego KK mozna
oszacowac jedynie w przyblizeniu.
FiM przyjely do obliczen wylacznie do oplat
wzbogacajacych ksiezowskie kieszenie (np.ofiara za
chrzest,komunie, slub) i to w najnizszej mozliwej do
przyjecia wysokosci.Oficjalnychinformacji na temat
liczby takich wplywow zarejestrowanych przez sam KK
mozna zaczerpnac na stronie www.ecclesia.org.pl.

Obliczenia na podst danych za rok 2001:
-pierwsze komunie 480 tys.dzieci
(ofiara,rozaniec,ksiazeczka do nabozenstwa) * 80 zl=
39 mln zl
-bierzmowanie:300 tys.osob * 70 zl (skladka na krzyz)=
21 mln zl
- sluby 161371 * 350 zl ( minimalny koszt
zapowiedzi+ofiara)= 56 mln zl
- pogrzeby: 364 tys* 2500 zl (miejsce na
cmentarzu,ofiara)= 900 mln zl
- koledy: ok. 100 mln zl (40 zl za kolede)
- swieta: oplatek, swieconka: ok.20 mln zl
- msze w roznych intencjach: ok. 50 mln zl
- sprawy rozpatrywane przez sady biskupie: ok.20 tys
spraw rocznie * 2 tys. zl od sprawy= 40 mln zl
- dochody z tacy:przy zalozeniu, ze do kosciola chodzi
regularnie tylko 58% Polakow uprawnionych do glosowania
wiec 17 mln osob i zostawia co tydzien na tacy po 2 zl
daje to tygodniowo ok 34 mln zl, a rocznie 1,8 mld zl

RAZEM DAJE TO OK; 3,5 mld zl W CIAGU ROKU !!!

Dofinansowanie KK przez panstwo - nie mniej niz 200
mln zl (dane trzymane w najwyzszej tajemnicy !!). Np.
w roku 2002 Fundusz koscielny otrzymal z budzetu 84,5
mln zl, dotacje dla KUL i PAT wyniosly - 92,5 mln zl,
duszpasterstwo wojskowe - 15 mln zl, renowacja
zabytkow sakralnych - 13,5 mln zl, finansowanie nauki
religii w szkolach - 500 mln zl, utrzymanie kapelanow
szpitalnych i kapelanow innych branz - 1,2 mld zl.
Co pare lat dochodza dotacje wizyt Papy.
Dane jak wyzej sa wiarygodne. Oparte sa na konkretnych
danych, wynikajacych z badan spolecznych. Nikt nie
jest w stanie natomiast pkreslic przychodow z
prowadzonej przez KK dzialalnosci gospodarczej
(bezpodatkowej w ramach tzw. "celow duszpasterskich"
lub sporadycznie oblozonej symbolicznym ^podatkiem
zryczaltowanym) czy chocby bezclowego i bezpodatkowego
importu.
Zaden z dyrektorow holdingu KK nie przyzna, ze
robienie pieniedzy jest celem nadrzednym.
KK jest najwiekszym inwestorem na rynku budowlanym
(setki plebani i kosciolow, bazyliki: Lichen, Krakow,
Warszawa), warszawski biurowiec Roma Center.
Prowadzi Towarzystwo Emerytalne Arka Invesco, siec kas
pozyczkowych SKOK, wydawnictwa ksiazkowe i prasowe
(przynajmniej setka tytulow), stacje radiowe i
telewizyjne, wytwornie dewocjonaliow, udzialy w
spolkach gieldowych (w ramach walki z alkoholizmem
takze w browarach Okocim). Spore kwoty uzyskuja
proboszczowie za wynajem sal i budynkow oraz z
prowadzonych hoteli (np.Wit Stwosz w Krakowie), czy z
biur podrozy, zajmujacych sie nie tylko pielgrzymkami
i nie tylko do miejsc swietych).

Nieoficjalnie mowi sie, ze dochody watykanskiego
imperium w RP z dzialalnosci gospodarczej
wynosza ok. 4 - 7 mld zl rocznie. Nikt nie ma odwagi
podac publicznie konkretnych informacji.
W wielu przypadkach, jak wiadomo przychod KKobciazony
jest minimalnymi kosztami uzyskania. Wszyscy wiedza,
ze ksieza i cale parafie korzystaja bardzo czesto z
darmowego miejskiego pradu, wody, c.o. itp.

Lacznie z rzeka przychodow z kieszeni wiernych dochody
polskiego KK szacuje sie na ok. 8 - 10 mld zl
rocznie !! Jest to 3 razy wiecej niz planowany na 2003
rok budzet Ministerstwa Zdrowia (bez NFZ), dwa razy
wiecej niz budzet policji i 70% wydatkow ^panstwa na
pomoc spoleczna.
10 mld zl wchlonietych przez Krk pozwoliloby zatrudnic
pol miliona ludzi na rok i wyplacac im miesiecznie po
1700 zl lub wyplacac np.zasilki dla 1,5 ml
bezrobotnych !
W rankingu najwiekszych polskich przedsiebiorstw KK z
latwoscia ulokowalby sie w pierwszej dziesiatce,
jezeli chodzi o obroty. Ze wzgledu na wartosc czystego
zysku nie mialby zadnej konkurenji. Same
nieopodatkowane wplywy z tacy sa np. pieciokrotnie
wyzsze niz wynosi zysk netto zajmujacego 1 sze miejsce
na liscie liderow PKN Orlen (380 mln). Na taki (1,8
mld zl ) efekt ekonomiczny pracowaély w ubieglym roku
trzy najbardziej rentowne przedsiebiorstwa III RP (TP
SA, Polkomtel SA, EuRoPol Gaz SA).
Nie same pieniadze stanowia jednak o potedze.
Wlasnoscia filii Warykanhu jest 162 tys. ha gruntow
(wiecej niz przed wojna !), o tysiacach nieruchomosci
nie wspominajac.
Koscielni hierarchowie nie musza szukac raju w niebie.
Raj juz maja w III RP.




Temat: do JE abpa J. Życińskiego,
Pieniadze dla Krk -nie dla biednych i bezrobotnych
Nikt w RP nie dysponuje wiarygodnymi danymi na ten
temat, ani MF ani urzedy skarbowe. KK ukrywa je wbrew
art.22 ust.3 konkordatu.Wplywy polskiego KK mozna
oszacowac jedynie w przyblizeniu.
FiM przyjely do obliczen wylacznie do oplat
wzbogacajacych ksiezowskie kieszenie (np.ofiara za
chrzest,komunie, slub) i to w najnizszej mozliwej do
przyjecia wysokosci.Oficjalnychinformacji na temat
liczby takich wplywow zarejestrowanych przez sam KK
mozna zaczerpnac na stronie www.ecclesia.org.pl.

Obliczenia na podst danych za rok 2001:
-pierwsze komunie 480 tys.dzieci
(ofiara,rozaniec,ksiazeczka do nabozenstwa) * 80 zl=
39 mln zl
-bierzmowanie:300 tys.osob * 70 zl (skladka na krzyz)=
21 mln zl
- sluby 161371 * 350 zl ( minimalny koszt
zapowiedzi+ofiara)= 56 mln zl
- pogrzeby: 364 tys* 2500 zl (miejsce na
cmentarzu,ofiara)= 900 mln zl
- koledy: ok. 100 mln zl (40 zl za kolede)
- swieta: oplatek, swieconka: ok.20 mln zl
- msze w roznych intencjach: ok. 50 mln zl
- sprawy rozpatrywane przez sady biskupie: ok.20 tys
spraw rocznie * 2 tys. zl od sprawy= 40 mln zl
- dochody z tacy:przy zalozeniu, ze do kosciola chodzi
regularnie tylko 58% Polakow uprawnionych do glosowania
wiec 17 mln osob i zostawia co tydzien na tacy po 2 zl
daje to tygodniowo ok 34 mln zl, a rocznie 1,8 mld zl

RAZEM DAJE TO OK; 3,5 mld zl W CIAGU ROKU !!!

Dofinansowanie KK przez panstwo - nie mniej niz 200
mln zl (dane trzymane w najwyzszej tajemnicy !!). Np.
w roku 2002 Fundusz koscielny otrzymal z budzetu 84,5
mln zl, dotacje dla KUL i PAT wyniosly - 92,5 mln zl,
duszpasterstwo wojskowe - 15 mln zl, renowacja
zabytkow sakralnych - 13,5 mln zl, finansowanie nauki
religii w szkolach - 500 mln zl, utrzymanie kapelanow
szpitalnych i kapelanow innych branz - 1,2 mld zl.
Co pare lat dochodza dotacje wizyt Papy.
Dane jak wyzej sa wiarygodne. Oparte sa na konkretnych
danych, wynikajacych z badan spolecznych. Nikt nie
jest w stanie natomiast pkreslic przychodow z
prowadzonej przez KK dzialalnosci gospodarczej
(bezpodatkowej w ramach tzw. "celow duszpasterskich"
lub sporadycznie oblozonej symbolicznym ^podatkiem
zryczaltowanym) czy chocby bezclowego i bezpodatkowego
importu.
Zaden z dyrektorow holdingu KK nie przyzna, ze
robienie pieniedzy jest celem nadrzednym.
KK jest najwiekszym inwestorem na rynku budowlanym
(setki plebani i kosciolow, bazyliki: Lichen, Krakow,
Warszawa), warszawski biurowiec Roma Center.
Prowadzi Towarzystwo Emerytalne Arka Invesco, siec kas
pozyczkowych SKOK, wydawnictwa ksiazkowe i prasowe
(przynajmniej setka tytulow), stacje radiowe i
telewizyjne, wytwornie dewocjonaliow, udzialy w
spolkach gieldowych (w ramach walki z alkoholizmem
takze w browarach Okocim). Spore kwoty uzyskuja
proboszczowie za wynajem sal i budynkow oraz z
prowadzonych hoteli (np.Wit Stwosz w Krakowie), czy z
biur podrozy, zajmujacych sie nie tylko pielgrzymkami
i nie tylko do miejsc swietych).

Nieoficjalnie mowi sie, ze dochody watykanskiego
imperium w RP z dzialalnosci gospodarczej
wynosza ok. 4 - 7 mld zl rocznie. Nikt nie ma odwagi
podac publicznie konkretnych informacji.
W wielu przypadkach, jak wiadomo przychod KKobciazony
jest minimalnymi kosztami uzyskania. Wszyscy wiedza,
ze ksieza i cale parafie korzystaja bardzo czesto z
darmowego miejskiego pradu, wody, c.o. itp.

Lacznie z rzeka przychodow z kieszeni wiernych dochody
polskiego KK szacuje sie na ok. 8 - 10 mld zl
rocznie !! Jest to 3 razy wiecej niz planowany na 2003
rok budzet Ministerstwa Zdrowia (bez NFZ), dwa razy
wiecej niz budzet policji i 70% wydatkow ^panstwa na
pomoc spoleczna.
10 mld zl wchlonietych przez Krk pozwoliloby zatrudnic
pol miliona ludzi na rok i wyplacac im miesiecznie po
1700 zl lub wyplacac np.zasilki dla 1,5 ml
bezrobotnych !
W rankingu najwiekszych polskich przedsiebiorstw KK z
latwoscia ulokowalby sie w pierwszej dziesiatce,
jezeli chodzi o obroty. Ze wzgledu na wartosc czystego
zysku nie mialby zadnej konkurenji. Same
nieopodatkowane wplywy z tacy sa np. pieciokrotnie
wyzsze niz wynosi zysk netto zajmujacego 1 sze miejsce
na liscie liderow PKN Orlen (380 mln). Na taki (1,8
mld zl ) efekt ekonomiczny pracowaély w ubieglym roku
trzy najbardziej rentowne przedsiebiorstwa III RP (TP
SA, Polkomtel SA, EuRoPol Gaz SA).
Nie same pieniadze stanowia jednak o potedze.
Wlasnoscia filii Warykanhu jest 162 tys. ha gruntow
(wiecej niz przed wojna !), o tysiacach nieruchomosci
nie wspominajac.
Koscielni hierarchowie nie musza szukac raju w niebie.
Raj juz maja w III RP.




Temat: Machlojki w Muzeum im. Wyczółkowskiego
reszta artykulu
     Można się zastanawiać, czy żyjące z ratuszowej dotacji muzeum stać na finansowanie dzieł zagranicznych autorów, skoro od lat z braku środków czekają na druk ważne dla regionu publikacje,m.in. monografia patrona Leona Wyczókowskiego. Zdaniem muzealników na książce i pieniądzach można postawić już krzyżyk, bo nie ma żadnych szans, by wydać ją do końca roku.
     Katalog do kożucha
     Utrzymanie muzeum kosztuje bydgoskich podatników dość słono. W 2001 roku dostało ono z budżetu miasta ponad 1,7 mln złotych na tzw. działalność bieżącą oraz kolejnych 500 tysięcy na ciągnący się od lat remont spichrzy przy ul. Grodzkiej. Ale jesienią życzliwa władza wysupłała dla dyrektor Winter dodatkowe 390 tysięcy. na działalność oraz 460 tysięcy na remonty.
     Pieniądze te wydawano lekką rączką. Jeden z wielu przykładów to zawarta w grudniu 1997 roku umowa z oficyną "Prana" na druk katalogu twórczości Grzegorza Kowalskiego. Wystawę jego prac planowano na kwiecień - maj 1998 roku, katalog miał być wydany wcześniej, do marca. Opracowanie wydawnictwa zlecono Maryli Sitkowskiej z Warszawy. Wszystko załatwiała osobiście dyrektor Winter. Autorka przekazała do druku niekompletny materiał, potem podlegał on częstym korektom i uzupełnieniom. Korekty trwały miesiącami, autorka nie reagowała na monity oficyny "Prana", a szefowa muzealnego działu wydawnictw była ubezwłasnowolniona, bo wyłączność na kontakty z autorką zastrzegła sobie pani Winter.
     Katalog ukazał się dopiero w 2002 roku, w cztery lata po wystawie, o której już wszyscy dawno zapomnieli. W rezultacie wynikłych z winy muzeum opóźnień oficyna naliczyła dodatkowe koszty na ponad 10 tysiecy złotych. W sumie katalog kosztował blisko 47 tysięcy, a faktyczna cena każdego z 600 egzemplarzy wyniosła prawie 78 złotych. Dyrektor wyceniła jednak egzemplarz na 35 zł, potem szybko przeceniła na 15. Dzieło dotąd zalega muzealne magazyny.
     Piwo z "Mózgu"
     W naszych artykułach wiele miejsca poświęciliśmy adorowaniu przez dyrektor Winter klubu muzycznego "Mózg". Jego szefowie i bywalcy mieli prawo wstępu do muzeum przy ul. Gdańskiej o każdej porze, a zwłaszcza nocą. Mogli bez pytania korzystać z komputerów, kserokopiarek, telefonów. Staraniem pani Winter na zabytkowej Wyspie Młyńskiej muzeum wybudowało nielegalnie sezonową pijalnię piwa. Ponieważ piwiarnia pasuje do muzeum jak pięść do nosa, dyrektor wydzierżawiła ją "Mózgowi". Umowa przewidywała, że w terminie 14 dni od zakończenia sezonu strony podzielą się zyskiem po połowie, a klub zapłaci za prąd i wodę.
     W 2001 roku sezon zakończono we wrześniu, ale Winter oddała księgowej dokumenty dopiero w przeddzień sylwestra. Wynikało z nich, że przez 4,5 miesiąca klub i muzeum zarobiły na pijalni zaledwie po 364 zł. Księgowa ośmieliła się więc doliczyć koszta dzierżawy i wystawiła fakturę na 1 918 zł. Za karę rozliczenie z minionego roku dostarczono jej dopiero w czerwcu... tego roku. "Mózg" miał zapłacić 1 460 zł, obciążył jednak muzeum kosztami "zabudowy zabezpieczająco-dekoracyjnej", w wysokości 1 919 zł. Dyrektor Winter bez targów dopłaciła 458 zł.
     Kontrolerzy kwestionują te wydatki. Nie można bowiem ze środków publicznych przeznaczonych na muzeum sponsorować działalności gospodarczej prywatnej firmy. Podkreślają też, że muzeum od 3 lat nie obciąża klubu kosztami wody oraz prądu, pokrywając je z pieniędzy podatników. Dołożymy i nasze trzy grosze. Raport z kontroli mówi o skandalicznych wręcz warunkach przechowywania wielu cennych zabytków. Brakuje m.in. magazynów. Dlaczego więc od ponad trzech lat muzeum wynajmuje jeden z nich "Mózgowi", jako pomieszczenie gospodarcze potrzebne do prowadzenia piwiarni? Po sezonie tam właśnie przechowuje się całe wyposażenie pijalni. Klub nie płaci za to ani grosza.
     Przykładów podobnej niegospodarności jest bez liku. Tylko w 2001 roku muzeum zapłaciło za telefony ponad 57 tysiecy. złotych. Pokaźny udział miała w tym sama dyrektor, nabijając na swej osobistej komórce ponad 8 tysiecy.
     To ja mówię: Dziękuję!
     Czy to możliwe, że władze z poprzedniej ekipy, które przecież też zarządziły kontrolę muzeum, nie wiedziały, co się tam wyprawia? Były prezydent Roman Jasiakiewicz kategorycznie odmówił jakichkolwiek rozmów na ten temat. Również dyrektor Winter nie dała mi nawet szansy na spotkanie.
     - Mnie się już nie chce walczyć z tym wszystkim. Zrobiłam wiele dla tego muzeum i tego miasta. To nie jest moje zdanie, ale całej Polski, ludzi mądrzejszych ode mnie, intelektualistów, artystów. I jeśli tak mnie traktuje to miasto, to ja mówię: Dziękuję! - oświadczyła na zakończenie telefonicznej rozmowy.

Dariusz Knapik




Temat: Skad sie wzielo tylu Arabow w Polsce ...odp
Skad sie wzielo tylu Arabow w Polsce ...odp
Teror arabski zasial swoje korzenie za komuny ,komuna odeszla arabscy
terorysci-"studenci zostali wraz z nowymi kolegami i
pociotkami........UWAGA ...NADCHODZA.... Zostales ostrzezony !!!!!!!!!!

Skad sie wzielo tylu Arabow w Polsce ....odp
Autor: wojo!!!!@NOSPAM.gazeta.pl

Spojrz na watek w forum Swiat o arabstwie teroryzujacym Krakow .
Sa juz takze w innych miastach zaszczepieni przez komune , rozmnarzaja
sie ,sciagaja swoich pociotkow , zasmiecaja nasze ulice swoimi
kebabami ,narkotykami i sutenerstwem oraz podla propaganda proarabska.
Czekaja na Unie ,wtedy droga otwarta dla teroru.

"Życie Warszawy" sprawdziło co Abu Nidal robił w STOLICY

Dziewulski ujawnia tajemnice terrorysty

Międzynarodowy terrorysta Abu Nidal mieszkał i prowadził interesy w
Warszawie. Historia jego pobytu opatrzona jest klauzulą najwyższej tajności.
Czym zajmował się nad Wisłą, czy w ogóle był w Polsce? Oto nasze ustalenia.
Mimo współdziałania ze służbami specjalnymi Syrii i Libii Abu Nidal dbał o
rozwój własnych źródeł finansowania i zaopatrzenia w sprzęt niezbędny do
przeprowadzania akcji terrorystycznych. Pod koniec lat 70. w krajach
Bliskiego Wschodu założył sieć firm finansujących jego działalność, a na
początku lat 80. dwa przedsiębiorstwa w Europie. Jedno w NRD, drugie w
Polsce, w której zdaniem wywiadu amerykańskiego zamieszkiwał przez cztery
lata.
Dlaczego Abu Nidal za miejsce zamieszkania obrał Polskę? - Na początku lat
80. terroryści mieli tu idealne warunki bytowe. Kraj za żelazną kurtyną, w
którym służba bezpieczeństwa koncentrowała swoje wysiłki na walce z opozycją
i nie interesowała się działalnością gości z Bliskiego Wschodu. Duże
znaczenie miał również polski klimat, idealny dla człowieka, który przeszedł
dwie operacje serca i nie znosił upałów - mówi poseł Jerzy Dziewulski. Jego
zdaniem pod koniec lat 70. między przedstawicielami naszego kraju i Abu
Nidala zawarte zostało porozumienie: w Polsce nie będzie baz szkoleniowych
dla terrorystów, ale istnieje możliwość pewnych form przechowywania członków
Fatah, a nawet udzielania im stypendiów studenckich. W zamian ludzie Fatah
mają się zachowywać w Polsce dyskretnie i prać swoje brudy poza granicami
naszego kraju. - Abu Nidal poszedł na układ, z jego punktu widzenia bardzo
korzystny - tłumaczy Dziewulski. Czy układ był równie korzystny dla Polski,
mającej przecież na początku lat 80. dobre stosunki z OWP, której
przedstawicielstwo znajdowało się w Warszawie? - Zastosowano cyniczną
taktykę: mordujcie się, byle nie u nas - wyjaśnia poseł SLD. W efekcie
porozumienia, do Polski na studia przyjechało kilkudziesięciu członków Rady
Rewolucyjnej, którzy czuli się na tyle zadomowieni, że przez pewien czas
wydawali w Warszawie gazetę "Fillastin as saura" ("Palestyna w dobie
rewolucji") i wysyłali do ambasadora palestyńskiego listy z pogróżkami. Do
Polski przyjechał też sam Abu Nidal, który z żoną i dziećmi zamieszkał pod
Poznaniem i stamtąd kontrolował działalność swojej firmy w Warszawie - do
stolicy przyjeżdżał dwa razy w miesiącu, na spotkania z kurierem z Damaszku.
SAS Trade and Investment, bo tak nazywała się firma, oficjalnie zajmował się
handlem cukrem. Siedziba SAS mieściła się na 25 piętrze hotelu Intraco, w
jednym pokoju wynajmowanym od Domu Handlowego Maciej Czarnecki. Warszawskim
przedstawicielem Abu Nidala był Samir Najmadeen, znany jako księgowy
terrorysty. Czym naprawdę zajmowała się firma SAS? - Handlowali bronią.
Kooperowali m.in. z Centralnym Zarządem Inżynierii Ministerstwa Współpracy
Gospodarczej z Zagranicą, "Cenzinem" - tłumaczy Dziewulski. Podobnego zdania
był amerykański wywiad. "Cenzin" wyparł się współpracy. W 1990 roku w
polskiej prasie ukazały się płatne ogłoszenia, w których firma eksportująca
broń na Bliski Wschód oficjalnie dementuje pogłoski, jakoby kiedykolwiek
handlowała bronią z firmą SAS Trade and Investment. Kariera Abu Nidala w
Polsce dobiegła końca w 1985 roku, gdy Stany Zjednoczone zwróciły się z
oficjalną notą wzywającą do ukrócenia działalności organizacji terrorysty.
MSZ zwróciło się w tej sprawie do generała Kiszczaka, a ten polecił podległym
służbom zajęcie się sprawą. Abu Nidal zrozumiał, że w Polsce już nie ma dla
niego miejsca. Jesienią 1985 r. wyjechał do Algierii.

• Skad sie wzielo tylu Arabow w Polsce ....odp - wojo!!!!, 28-08-2002 23:32




Temat: Alarm w Polsce , terorysci islamscy w drodze..__!
Koledzy Mirila juz w Polsce. SKAD tyle Arabow :
maretino napisał:

> Za komuny juz zapuscili korzenie

Skad sie wzielo tylu Arabow w Polsce ...odp

Teror arabski zasial swoje korzenie za komuny ,komuna odeszla arabscy
terorysci-"studenci zostali wraz z nowymi kolegami i pociotkami

"Życie Warszawy" sprawdziło co Abu Nidal robił w STOLICY

Dziewulski ujawnia tajemnice terrorysty

Międzynarodowy terrorysta Abu Nidal mieszkał i prowadził interesy w
Warszawie. Historia jego pobytu opatrzona jest klauzulą najwyższej tajności.
Czym zajmował się nad Wisłą, czy w ogóle był w Polsce? Oto nasze ustalenia.
Mimo współdziałania ze służbami specjalnymi Syrii i Libii Abu Nidal dbał o
rozwój własnych źródeł finansowania i zaopatrzenia w sprzęt niezbędny do
przeprowadzania akcji terrorystycznych. Pod koniec lat 70. w krajach
Bliskiego Wschodu założył sieć firm finansujących jego działalność, a na
początku lat 80. dwa przedsiębiorstwa w Europie. Jedno w NRD, drugie w
Polsce, w której zdaniem wywiadu amerykańskiego zamieszkiwał przez cztery
lata.
Dlaczego Abu Nidal za miejsce zamieszkania obrał Polskę? - Na początku lat
80. terroryści mieli tu idealne warunki bytowe. Kraj za żelazną kurtyną, w
którym służba bezpieczeństwa koncentrowała swoje wysiłki na walce z opozycją
i nie interesowała się działalnością gości z Bliskiego Wschodu. Duże
znaczenie miał również polski klimat, idealny dla człowieka, który przeszedł
dwie operacje serca i nie znosił upałów - mówi poseł Jerzy Dziewulski. Jego
zdaniem pod koniec lat 70. między przedstawicielami naszego kraju i Abu
Nidala zawarte zostało porozumienie: w Polsce nie będzie baz szkoleniowych
dla terrorystów, ale istnieje możliwość pewnych form przechowywania członków
Fatah, a nawet udzielania im stypendiów studenckich. W zamian ludzie Fatah
mają się zachowywać w Polsce dyskretnie i prać swoje brudy poza granicami
naszego kraju. - Abu Nidal poszedł na układ, z jego punktu widzenia bardzo
korzystny - tłumaczy Dziewulski. Czy układ był równie korzystny dla Polski,
mającej przecież na początku lat 80. dobre stosunki z OWP, której
przedstawicielstwo znajdowało się w Warszawie? - Zastosowano cyniczną
taktykę: mordujcie się, byle nie u nas - wyjaśnia poseł SLD. W efekcie
porozumienia, do Polski na studia przyjechało kilkudziesięciu członków Rady
Rewolucyjnej, którzy czuli się na tyle zadomowieni, że przez pewien czas
wydawali w Warszawie gazetę "Fillastin as saura" ("Palestyna w dobie
rewolucji") i wysyłali do ambasadora palestyńskiego listy z pogróżkami. Do
Polski przyjechał też sam Abu Nidal, który z żoną i dziećmi zamieszkał pod
Poznaniem i stamtąd kontrolował działalność swojej firmy w Warszawie - do
stolicy przyjeżdżał dwa razy w miesiącu, na spotkania z kurierem z Damaszku.
SAS Trade and Investment, bo tak nazywała się firma, oficjalnie zajmował się
handlem cukrem. Siedziba SAS mieściła się na 25 piętrze hotelu Intraco, w
jednym pokoju wynajmowanym od Domu Handlowego Maciej Czarnecki. Warszawskim
przedstawicielem Abu Nidala był Samir Najmadeen, znany jako księgowy
terrorysty. Czym naprawdę zajmowała się firma SAS? - Handlowali bronią.
Kooperowali m.in. z Centralnym Zarządem Inżynierii Ministerstwa Współpracy
Gospodarczej z Zagranicą, "Cenzinem" - tłumaczy Dziewulski. Podobnego zdania
był amerykański wywiad. "Cenzin" wyparł się współpracy. W 1990 roku w
polskiej prasie ukazały się płatne ogłoszenia, w których firma eksportująca
broń na Bliski Wschód oficjalnie dementuje pogłoski, jakoby kiedykolwiek
handlowała bronią z firmą SAS Trade and Investment. Kariera Abu Nidala w
Polsce dobiegła końca w 1985 roku, gdy Stany Zjednoczone zwróciły się z
oficjalną notą wzywającą do ukrócenia działalności organizacji terrorysty.
MSZ zwróciło się w tej sprawie do generała Kiszczaka, a ten polecił podległym
służbom zajęcie się sprawą. Abu Nidal zrozumiał, że w Polsce już nie ma dla
niego miejsca. Jesienią 1985 r. wyjechał do Algierii.




Temat: Abunidal i Arabstwo spilwajcie z Polski!!!! Imszi

Międzynarodowy terrorysta Abu Nidal mieszkał i prowadził interesy w Warszawie.
Historia jego pobytu opatrzona jest klauzulą najwyższej tajności. Czym zajmował
się nad Wisłą, czy w ogóle był w Polsce? Oto nasze ustalenia. Mimo
współdziałania ze służbami specjalnymi Syrii i Libii Abu Nidal dbał o rozwój
własnych źródeł finansowania i zaopatrzenia w sprzęt niezbędny do
przeprowadzania akcji terrorystycznych. Pod koniec lat 70. w krajach Bliskiego
Wschodu założył sieć firm finansujących jego działalność, a na początku lat 80.
dwa przedsiębiorstwa w Europie. Jedno w NRD, drugie w Polsce, w której zdaniem
wywiadu amerykańskiego zamieszkiwał przez cztery lata.
Dlaczego Abu Nidal za miejsce zamieszkania obrał Polskę? - Na początku lat 80.
terroryści mieli tu idealne warunki bytowe. Kraj za żelazną kurtyną, w którym
służba bezpieczeństwa koncentrowała swoje wysiłki na walce z opozycją i nie
interesowała się działalnością gości z Bliskiego Wschodu. Duże znaczenie miał
również polski klimat, idealny dla człowieka, który przeszedł dwie operacje
serca i nie znosił upałów - mówi poseł Jerzy Dziewulski. Jego zdaniem pod
koniec lat 70. między przedstawicielami naszego kraju i Abu Nidala zawarte
zostało porozumienie: w Polsce nie będzie baz szkoleniowych dla terrorystów,
ale istnieje możliwość pewnych form przechowywania członków Fatah, a nawet
udzielania im stypendiów studenckich. W zamian ludzie Fatah mają się zachowywać
w Polsce dyskretnie i prać swoje brudy poza granicami naszego kraju. - Abu
Nidal poszedł na układ, z jego punktu widzenia bardzo korzystny - tłumaczy
Dziewulski. Czy układ był równie korzystny dla Polski, mającej przecież na
początku lat 80. dobre stosunki z OWP, której przedstawicielstwo znajdowało się
w Warszawie? - Zastosowano cyniczną taktykę: mordujcie się, byle nie u nas -
wyjaśnia poseł SLD. W efekcie porozumienia, do Polski na studia przyjechało
kilkudziesięciu członków Rady Rewolucyjnej, którzy czuli się na tyle
zadomowieni, że przez pewien czas wydawali w Warszawie gazetę "Fillastin as
saura" ("Palestyna w dobie rewolucji") i wysyłali do ambasadora palestyńskiego
listy z pogróżkami. Do Polski przyjechał też sam Abu Nidal, który z żoną i
dziećmi zamieszkał pod Poznaniem i stamtąd kontrolował działalność swojej firmy
w Warszawie - do stolicy przyjeżdżał dwa razy w miesiącu, na spotkania z
kurierem z Damaszku. SAS Trade and Investment, bo tak nazywała się firma,
oficjalnie zajmował się handlem cukrem. Siedziba SAS mieściła się na 25 piętrze
hotelu Intraco, w jednym pokoju wynajmowanym od Domu Handlowego Maciej
Czarnecki. Warszawskim przedstawicielem Abu Nidala był Samir Najmadeen, znany
jako księgowy terrorysty. Czym naprawdę zajmowała się firma SAS? - Handlowali
bronią. Kooperowali m.in. z Centralnym Zarządem Inżynierii Ministerstwa
Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, "Cenzinem" - tłumaczy Dziewulski.
Podobnego zdania był amerykański wywiad. "Cenzin" wyparł się współpracy. W 1990
roku w polskiej prasie ukazały się płatne ogłoszenia, w których firma
eksportująca broń na Bliski Wschód oficjalnie dementuje pogłoski, jakoby
kiedykolwiek handlowała bronią z firmą SAS Trade and Investment. Kariera Abu
Nidala w Polsce dobiegła końca w 1985 roku, gdy Stany Zjednoczone zwróciły się
z oficjalną notą wzywającą do ukrócenia działalności organizacji terrorysty.
MSZ zwróciło się w tej sprawie do generała Kiszczaka, a ten polecił podległym
służbom zajęcie się sprawą. Abu Nidal zrozumiał, że w Polsce już nie ma dla
niego miejsca. Jesienią 1985 r. wyjechał do Algierii.




Temat: Zydzi przestancie klamac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
POLSKA NEDZA - ZYDOWSKIE ELDORADO
W Gdyni i Gdansku funkcjonuja zydowskie szajki przemytu dewiz. Zlikwidowano je
po czterech latach dzialalnosci, ale szkody jakie wyrzadzily Skarbowi Panstwa
ida w miliony dolarów. Szefem gangu gdynskiego byl Majer Urbach, jego
pomocnikami bracia Morgenfeldowie, a takze kuzyni Chaja Morgenfeld i Jakub
Lerner. W Gdansku funkcjonuje ich „równolegla" organizacyjnie komórka zlozona
równiez z Zydów.

We Lwowie i Wilnie funkcjonuja duze szajki zlozone z Zydów specjalizujacych sie
w przemycie zlota za granice. Przez Turmonty do Rygi wyplywa z Polski ogromny
majatek. Nikt chyba nie powie, ze nie mialo to wplywu na stan gospodarki
panstwa, na poziom zycia materialnego jego obywateli. W Warszawie przez cale
lata funkcjonuje dobrze zorganizowana banda przemytu narkotyków - kokainy,
morfiny, eteru. Eter, jako srodek odurzajacy jest juz rozpowszechniany we
wsiach nadgranicznych. Organizatorami szajki sa warszawscy milionerzy zydowscy.
Siec sprzedazy detalicznej zorganizowano we wszystkich wiekszych miastach.
Funkcjonuja tez stale punkty sprzedazy. Narkomania w Polsce juz wtedy byla
szerzona przez zydowskich „pionierów". Towar jest organizowany na terenie
Niemiec, przerzut przez granice nastepuje w okolicy Sosnowca, gdzie tez miesci
sie glówny sklad. W Warszawie natomiast jest rozdzielnia detaliczna.

Organizatorem bandy a zarazem jej szefem jest Henoch Marymitz juz karany za
narko-biznes. Jego wspólnikiem jest Szyja Grynberg, tez byly pensjonariusz
zakladów penitencjarnych. Ponadto w przestepczej spólce czynni sa stryjeczni
bracia: Mojzesz i Abraham Martymizowie oraz firma motocyklowa niejakiego
Mojzesza Nowomiasta, Królewska 27, tez oczywiscie starozakonna. Jest to zreszta
firma-atrapa, doskonala przykrywka tego, na czym robiono rzeczywiscie duze
pieniadze. To kurierzy Nowomiasta na motocyklach, nie tylko odbieraja towar z
Sosnowca, ale dostarczaja go do wszystkich miast w Polsce. Na pewno ta
przestepcza organizacja ma swoje punkty odbioru w Wilnie, Katowicach, Lublinie,
Krakowie, Kielcach, Poznaniu i Lwowie. W firmie motocyklowej tez prowadzi sie
rachunki i nawet ksiegowosc handlu narkotykami.

Oprócz kurierów towar dostarcza tez i poczta w paczkach i listach. Nadawca
zawsze jest nieistniejacy Wladyslaw Milewski. Mojzesz Nowomiast nie dziala
tylko w Polsce, jest aferzysta miedzynarodowym sprzezonym z handlarzami
narkotyków w Gdansku, Prusach Wschodnich, w Niemczech i we Francji. Jest to
wiec juz przestepca grubego kalibru. Nowomiastowie Mojzesz i Abraham to
multimilionerzy, w samej Warszawie maja po kilka kamienic. Szyja Nowomiast,
równiez z tego samego interesu, jest posiadaczem olbrzymiej fortuny, uchodzi za
najbogatszego Zyda w Warszawie. Majatek Nowomiastów szacuje sie na 6 mln
zlotych.




Temat: Tejkowski a antypolonizm
WARSZAWA : Sąd lustracyjny odroczył 11 VIII lustrację kandydata na prezydenta
Bolesława Tejkowskiego. Sąd otrzymał z UOP dokumenty, które mogą świadczyć o
współpracy kandydata z SB. Wynika z nich m.in., że w 1973 roku Tejkowski
sporządził dla MSW opracowanie, za które miał wziąć 1 tys. złotych, co
pokwitował inspektorowi Kieszkowskiemu z MSW podpisem. Według Tejkowskiego to
są fałszywki.

WARSZAWA. W marcu 98 Bolesław Tejkowski - lider Polskiej Wspólnoty Narodowej -
Polskiego Stronnictwa Narodowego - rozesłał pocztą elektroniczną list do
wszystkich 100 amerykańskich senatorów, a także do Departamentu Stanu i Białego
Domu, z apelem, by nie przyjmować Polski do NATO, gdyż zagraża to nie tylko
Polakom i narodom słowiańskim, lecz całej Europie i światu, w tym także USA,
poprzez niemieckość sojuszu i jego konfrontacyjność wobec Rosji.

Bernard vel Boleslaw Tejkowski

"Sztandarowy" antysemita i "wodz" nie tylko "polskiego ruchu narodowego", ale
rowniez ogolnoslowianskiego, od kilku juz lat nosi imie BOLESLAW. Poznalem go
osobiscie pozna jesienia 1956 r. na zjezdzie mlodziezy studenckiej w Krakowie.
Reprezentowalem te czesc opozycji anytykomunistycznej, ktora miala za soba lata
spedzone w wiezieniach i dlatego miedzy innymi uczulony bylem na dzialaczy
stalinowskiego ZMP... Jednym z nich byl Bernard Tejkowski. W ZMP pelnil funkcje
przewodniczacego zarzadu uczelnianego na Politechnice Krakowskiej. Cala ta
grupa nie kamuflowala bynajmniej swojej "czerwonosci". Sami siebie
nazywali "klanem plonacego pomidora". "Chcieli byc czerwoni na zewnatrz i w
srodku" - pisal o nich S. Chelstowski w "Po prostu" (nr 10 z 1957 r.)
Przypadek Tejkowskiego jest klinicznym przykladem dzialan agenturalnych,
podgrzewanych na bardzo pikantnym sosie karierowiczostwa.
W czerwcu 1956 r. Tejkowski pisal: "Po calodziennej i prawie calonocnej
dyskusji, mam kilka uwag:
1. Antysemityzm to kontrewolucja koltunerii.
2. Partia musi wyrazac wole mas. Partia ma sens, jako czesc tych mas".
W nagrode za trwanie przy komunistycznych idealach w przelomowych miesiacach
1956 r. Bernard Tejkowski zostal etatowym pracownikiem Komitetu Wojewodzkiego
PZPR w Krakowie, jako glowny pomocnik towarzysza Marka Waldenberga. "Benio"
zasluzyl sie wowczas broniac Jozefa Cyrankiewicza, nie tylko przed atakami
antysemitow. Dzieki wdziecznosci Cyrankowicza, za posrednictwem Mateusza Ochsa,
otrzymal Tejkowski mieszkanie w Warszawie, co bylo w owych czasach znacznym
wyroznieniem.
Kilka lat pozniej Tejkowski zmienil imie na Boleslaw - na pamiatke krola
Boleslawa Smialego - i zalozyl grupe "Swiatowid" o bardzo jednoznacznym
nastawieniu antykatolickim. Powiazania polityczne tej grupy z sowieckim w
Polsce namiestnictwem nie byly w tym czasie nazbyt starannie kamuflowane. Przez
cala dekade lat siedemdziesiatych, Tejkowski prowadzil swoja neopoganska
dzialalnosc, pracujac na dobrze platnym etacie Zarzadu Glownego Towarzystwa
Krzewienia Kultury Swieckiej. W roku 1981 zorganizowal w Warszawie "zjazd",
ktory powolal "Polski Zwiazek Wspolnoty Narodowej", wystepujac generalnie
przeciwko NSZZ "Solidarnosc". Rowniez po wprowadzeniu stanu wojennego czynil
najprzerozniejsze umizgi i starania, aby uzyskac jakies koncesje w
ramach "realnego socjalizmu".
23 wrzesnia 1988 r. naglosniono list Tejkowskiego do ministra Kiszczaka, w
ktorym napisal: "Ograniczony system wielopartyjny powienien gwarantowac 51%
udzialu w Sejmie dla PZPR".
W pazdzierniku 1994 r. "za ponizanie osob narodowosci zydowskiej, lzenie
papieza Jana Pawla II i Episkopatu Polski", skazany zostal na rok wiezienia, z
zawieszeniem na 2 lata.
W liscie "Do Szanownego Giennadija Ziganowa", Tejkowski napisal: "Wyrazamy
nadzieje, ze Wasz i nasz program narodowy urzeczywistni Wspolnote Slowianska,
stanowiaca wszechstronne przymierze gospodarcze, polityczne i wojskowe
niepodleglych Panstw Slowianskich.




Temat: IMPREZY, KONCERTY CZY WYSTAWY ARABSKIE
Warszawa: Spotkania z Emirą Habiby Browne (10.11)
Warszawa: Spotkania z Emirą Habiby Browne (10.11)
Na zaproszenie Ambasady USA do Polski przyjechała pani Emira Habiby Browne,
założycielka The Center for the Integration and Advancement of New Americans
(CIANA) oraz The Arab-Americans Family Support Center (AAFSC). W piątek 10.11
pdbędą się dwa spotkania z jej udziałem.

10:30-12:00 Meeting with coordinators of the Center for the Assistance to
Refugees (Centrum Pomocy Uchodzcom) run by the Polish Humanitarian
Organization; Toopic: Current and future programs of CIANA and Emira’s
experience with working with refugees; Place: ul. Szpitalna 5/5, III floor,
lok. 18 (przejsc przez podworko w bramie)
15:00-16:15 Meeting with the International Organization for Migration;
Topic: Immigration and Integration of Muslim communities, Q&A session; Place:
ul. Mariensztat 8
EMIRA HABIBY BROWNE

Emira Habiby Browne jest założycielką otwartego niedawno w Nowym Jorku Centrum
Integracji i Rozwoju Nowych Amerykanów, organizacji non-profit, która powstała,
by wspomagać imigrantów i uchodźców z tradycyjnych społeczeństw Bliskiego
Wschodu, Azji Południowej i Afryki, którzy rozpoczynają nowe życie w USA.
Centrum ma przeciwdziałać postępującej izolacji i marginalizacji tych
społeczności imigrantów oraz pomagać tym osobom stać się częścią społeczeństwa,
gospodarki i życia obywatelskiego Ameryki.

Emira jest również założycielką i byłym dyrektorem Centrum Wsparcia Rodzin
Arabsko-Amerykańskich w Nowym Jorku. Założone w listopadzie 1993r. centrum było
pierwszą organizacją oferującą programy w języku arabskim, które były
odpowiedzią na społeczne, kulturowe i językowe potrzeby społeczności imigrantów
z krajów arabskich w Nowym Jorku. Emira była siłą napędową organizacji, która
dzięki niej szybko się rozrosła i powiększyła zakres usług. Dzięki wizji Emiry,
Centrum Wsparcia Rodzin Arabsko-Amerykańskich stało się jedną z największych i
najlepiej działających organizacji społecznych w kraju wspierających
społeczności imigrantów z krajów arabskich. Po wydarzeniach 11 września, Emira
i jej organizacja odegrały ważną rolę działając na rzecz i w imieniu
społeczności arabskich i muzułmańskich, które doświadczyły po 11 września wielu
negatywnych reakcji. Trzeba było również zapewnić pomoc tym rodzinom w obliczu
zmian w prawie imigracyjnym. Działalność Emiry była wielokrotnie opisywana w
mediach lokalnych, krajowych i międzynarodowych.

Emira otrzymała tytuł magistra socjologii na Uniwersytecie Amerykańskim w
Bejrucie w Libanie. Była na studiach doktoranckich w London School of Economics
oraz Hunter College School of Social Work w City University of New York.

Emira ma ogromne doświadczenie w administrowaniu i zarządzaniu programami
społecznymi, ich przygotowaniu, badań społecznych i gromadzeniu funduszy. Jest
ekspertem w prowadzeniu programów społecznych dla dzieci i rodzin. Przed
założeniem Centrum Wsparcia Rodzin Arabsko-Amerykańskich, Emira była szefową
wielu organizacji społecznych, m.in. American Friends Service Committee,
Catholic Charities, Family Consultation Services, NYS Office of Family and
Children's Services.

Za oddanie i pracę na rzecz społeczności otrzymała następujące tytuły i nagrody:

1997 - Miesiąca Historii Kobiet od Prokuratora Dystryktu Brooklyn

1998 - Przewodniczącego Gminy Miejskiej Brooklynu

1997, 2000 – Woman of Achievement od rady miejskiej Nowego Jorku.

2001 - Union Square Award od Fund for the City of New York

2002 - Vision in America Award od Central Brooklyn Independent Democrats

2002 - Distinguished Service Award od International Channel Networks

2003 – nagroda za całokształt osiągnięć od swojej alma mater - Emma Willard
School.

W 1997r. Emira została wybrana do Grupy zadaniowej burmistrza Guilianiego ds.
policji nowojorskiej i relacji między społecznościami. Była członkiem wielu rad
doradczych ds. imigracyjnych, m.in.: Koalicji na rzecz imigracji stworzonej
przez burmistrza Guilianiego, Nowojorskiej rady doradczej ds. imigracji Alana
Havesiego, Rady ds. etnicznych stworzonej przez przewodniczącego gminy
miejskiej Brooklynu Howarda Goldena oraz Podkomisji doradczej ds. imigracyjnych
w zakresie programów dla dzieci. Była członkiem rady Koalicji na rzecz zdrowia
Południowego Brooklynu oraz członkiem zarządu Nowojorskiej koalicji na rzecz
imigracji.




Temat: Masoneria, wolnomularstwo
t.king napisał:

> o celach działania masonerii,o stosunku kościoła katolickiego do masonerii...

- moze jeszcze pozwole sobie zacytowac pewien opis ;

" Wolnomularstwo w Polsce, początki wolnomularstwa w Polsce przypadają na lata
20. i 30. XVIII w., czasy panowania Augusta II Mocnego. Wzrost liczby lóż
wolnomularskich i liczby ich członków nastąpił za panowania króla Stanisława
Augusta Poniatowskiego.

Początki wolnomularstwa w Polsce
Pierwsza loża wolnomularska powstała w Warszawie w 1721 i nosiła nazwę Czerwone
Bractwo. Jej członkiem był m.in. M.F. Czartoryski, wielki kanclerz litewski,
przywódca obozu reform Familii. 1729 także w Warszawie powstała loża Trzech
Braci. W latach 30. powołano kolejne loże, m.in. w Poznaniu, Gdańsku i Lwowie
oraz, nieco później, w 1742, w Wiśniowcu na Wołyniu. 1767 powstała loża
Cnotliwego Sarmaty, nosząca od 1769 nazwę Wielka Loża Cnotliwego Sarmaty. Od
1769 jej przewodniczącym był generał artylerii A.F. Brühl, następnie wielkim
mistrzem został A. Moszyński, architekt na dworze królewskim. Wielka Loża
Cnotliwego Sarmaty utrzymywała kontakty z Wielką Lożą Angielską. Członkiem tej
loży był m.in. prymas G. Podoski.

Wielka Loża Narodowa Wielkiego Wschodu Polskiego
Od 1781 działała Wielka Loża Narodowa Wielkiego Wschodu Polskiego (1784-1793
jako Wielki Wschód Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego), do
której należał król Stanisław August Poniatowski. Jej wielkimi mistrzami byli:
J. Potocki, A. Mokronowski, S.S. Potocki, K.N. Sapieha.

Działające w Polsce loże wolnomularskie miały początkowo ściśle elitarny
charakter, ich członkami byli panujący, magnaci, biskupi, później także wybitni
działacze polityczni i gospodarczy, szlacheccy i mieszczańscy. Wolnomularstwo
wywierało istotny wpływ na sprawy państwowe i ideologiczne, przyczyniając się
do rozpowszechnienia idei egalitarnych i rozszerzenia znaczenia pojęcia narodu.

Wolnomularstwo w Ksiestwie Warszawskim
Po utworzeniu Księstwa Warszawskiego działalność wolnomularstwa uległa ponownej
aktywizacji. 1807 powstała loża Bracia Polscy Zjednoczeni, do której należał
m.in. książę J. Poniatowski. 1810 założono lożę Wielki Wschód Narodowy, noszącą
od 1812 nazwę Wielki Wschód Narodowy Polski. Wielkimi mistrzami tej loży byli:
L. Gutakowski, S.K. Potocki, A. Różniecki.

Wolnomularstwo w okresie zaborów
Działające w okresie zaborów liczne tajne organizacje niepodległościowe
tworzyły swe struktury organizacyjne na wzór wolnomularskich, np.
Wolnomularstwo Narodowe i Towarzystwo Patriotyczne kierowane przez W.
Łukasińskiego.

Po rozbiorach władze zaborcze wydały zakaz działalności organizacji
wolnomularskich. Najdłużej przetrwały one w zaborze rosyjskim, gdzie decyzją
władz carskich (namiestnika J. Zajączka) zostały dopiero rozwiązane w 1821.

Odrodzenie wolnomularstwa w Polsce
Odrodzenie działalności wolnomularstwa nastąpiło w 1910 poprzez utworzenie w
Warszawie loży Wyzwolenie (przewodniczący B. Radziwiłłowicz), podlegającej
Wielkiemu Wschodowi Francji. W następnych latach członkowie polskich
organizacji wolnomularskich odegrali znaczącą rolę w staraniach o odbudowę
państwa polskiego. W czasie I wojny światowej i po jej zakończeniu, m.in. z
upoważnienia J. Piłsudskiego, prowadzili rozmowy polityczne z wybitnymi
osobistościami Francji i Anglii. Po odzyskaniu niepodległości utworzono 1920
Wielką Lożę Narodową Polacy Zjednoczeni, następnie (1921) Wielką Lożę Narodową
Polski i Radę Najwyższą Polski.

W okresie międzywojennym działało w Polsce od 8 do 14 lóż, liczących od 200 do
330 członków. W 1926 poparły one przewrót majowy. W listopadzie 1938 ogłoszono
dekret prezydenta RP o rozwiązaniu zrzeszeń wolnomularskich w Polsce.

W okresie okupacji niemieckiej istniały nieliczne grupy wolnomularskie w
Warszawie i Krakowie. Polska loża Kopernik działała także na emigracji w ramach
Wielkiej Loży Francji.

Wolnomularstwo we współczesnej Polsce
Po zakończeniu II wojny światowej, dopiero w 1961 rozpoczęła działalność tajna
loża w Warszawie, będąca kontynuacją loży Kopernik, która w 1991 ujawniła się i
podzieliła na 3 loże. W grudniu 1991 została utworzona Wielka Loża Narodowa
Polski z 4 lożami. Obecnie (stan na 1995) działa w Polsce 7 lóż, podlegających
Wielkiemu Wschodowi Francji. "

- pozdr.

radca





Strona 2 z 2 • Znaleźliśmy 74 postów • 1, 2  

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.